0 In Podróże/ USA

Rejs statkiem w USA

statki wycieczkowe w usa opinie,Przeciwników wakacji all inclusive zachęcam do przeczytania dzisiejszego posta, zanim powiecie ostateczne i definitywne „nie” tej formie wypoczynku.

Pamiętacie amerykański serial z lat ’90- „Statek Miłości”? Albo nieco świeższy film, pod tym samym tytułem, z Cubą Goodingiem Juniorem? Obejrzyjcie poniższy trailer- pozwoli on Wam wczuć się w klimat takiej wyprawy.

Po obejrzeniu tego ostatniego, w mojej głowie narodziło się marzenie o takim rejsie. Nie to, że chciałam się znaleźć na statku otoczona paroma tysiącami przystojnych, umięśnionych i opalonych mężczyzn ;P nie nie… motywy były zupełnie inne!;)

W każdym razie udało mi się to marzenie zrealizować, i razem z moja przyjaciółką Asią, znalazłyśmy się w Nowym Orleanie zwarte i gotowe aby wsiąść na pokład statku wycieczkowego Carnival Elation, należącego do linii Carnival Cruise Lines. Czekał nas rejs do Meksyku!

Była to niezapomniana przygoda i zaraz dowiecie się dlaczego! Oto główne powody dla których warto, przynajmniej raz w życiu, wybrać się w taki rejs:

1. Egzotyczne miejsca

rejs statkiem w usaTo forma spędzania wakacji, którą szczególnie upodobali sobie Amerykanie. W Europie jest raczej mniej popularna i na pewno kosztowniejsza. Skoro więc taki statek wypływa z wybrzeży USA może to oznaczać tylko jedno: egzotyczne widoki i rajskie plaże. Najczęściej są to „po prostu” Karaiby. Ale mogą być też Hawaje, Bermudy bądź tak jak w naszym przypadku- Zatoka Meksykańska.

Fakt, Zatoka Meksykańska kojarzyła mi się w tamtym okresie gównie w wylewem ropy z rafinerii BP, ale uwierzcie mi, że nie było śladu po żadnej ropie;) Jest tu po prostu BAJECZNIE.

Żeby wczuć się w egzotyczne klimaty polecam odpalić Beach Boysów i resztę posta przeczytać przy dźwiękach „Kokomo”;)

2. A tak naprawdę WIELE egzotycznych miejsc

jaką trasę rejsu wybrać, trasa rejsu, rejs statkiem w usaPowyższa mapka to trasa naszego rejsu.

Podstawową zaletą, takiego podróżowania jest fakt, że mimo, iż cały nasz urlop śpimy w jednym pokoju i na jednym łóżku, to tak naprawdę każdą noc spędzamy gdzie indziej. Statek codziennie jest w innym porcie, co daje nam to możliwość odwiedzenia wielu, nawet odległych od siebie miejsc, bez potrzeby przetransportowywania się różnymi, niewygodnymi i pochłaniającymi dużo czasu środkami lokomocji.

Krótko mówiąc, nie czujecie, że się przemieszczacie. Taka trochę teleportacja;) Po całym dniu intensywnego zwiedzania wracacie na statek, pijecie drinka nad basenem łapiąc ostatnie promienie słońca, a potem idziecie na imprezę…. i następnego dnia budzicie się w zupełnie nieznanym wam miejscu;) hmm… pewnie niektórym się tak kiedyś zdarzyło, ale uwierzcie, że na statku przynajmniej nie macie kaca i wyrzutów sumienia;)

3. Zwiedzanie

Przemieszczanie się z miejsca w miejsce, na statku pełnym atrakcji, samo w sobie jest rozrywką. Ale kiedy już dopłyniemy do portu, dodatkowo możemy robić to, co lubimy najbardziej, czyli zwiedzać, zwiedzać i zwiedzać.

Możecie to robić na własną rękę, albo skorzystać z wycieczek organizowanych przez Waszą linię rejsową. Jeśli waszym celem jest samo w sobie miasto portowe w którym cumujemy to jasne, że możecie zwiedzić je sami. Jeśli jednak lądujecie w porcie, w którym poza sklepami bezcłowymi nie ma nic, to lepiej zabukować wycieczkę zorganizowaną przez Waszą linię. Podstawią wam autokar, króry zawiezie was na miejsce, które może być oddalone np. o 3 godziny drogi od portu (jak meksykańskie Chichen Itza od portu w Progreso), oprowadzą, nakarmią i odstawią bezpiecznie na miejsce;) Też wolę wszystko robić sama, ale są przypadki, że po prostu nie ma to sensu.

4. Masa pysznego jedzenia

Jeżeli dbacie o sylwetkę to może jadnak nie być rozrywka dla was;) Oferta all inclusive działa cała dobę i mamy kilka restauracji serwujących czego dusza zapragnie w nieograniczonych ilościach. Od typowego europejskiego, bądź egipskiego „alla” rożni ją głownie smak serwowanych potraw. O ile jedzenia w Egipcie nie da się jeść, tak tutaj, ciężko jest się od jedzenia oderwać. Sa typowe bary przekąskowe ze szwedzkimi stołami, które uginają się pod sushi, owocami morza i oczywiście hamburgerami 🙂 Tam grubasy rzucają się na jedzenie:) Ale są tez restauracje a’la carte gdzie przychodzi uśmiechnięty pan kelner i wszystko odbywa się kulturalnie i elegancko.

Jedyne, czego oferta nie obejmuje, to alkohole. I tu niestety pojawia się problem bo pojedynczy drink to koszt między 7 a 10$. Co oznacza, że albo zostaniecie bankrutami albo abstynentami. Co więcej, opcja „na polaka”, czyli przemycanie alkoholu w walizce aby następnie w zaciszu własnej kajuty mieszać sobie drinki, nie wchodzi w grę, gdyż walizki są prześwietlane a alkohol rekwirowany na czas rejsu- jak na kolonii;)

5. Moc atrakcji wynagradzających brak wi-fi

Statek jest jak małe miasto. Pomimo faktu, że nie działają tutaj telefony, nie mówiąc już o wi-fi, co oznacza, że główna rozrywka dzisiejszego świata jest ograniczona, to i tak nie można narzekać. Rozrywek jest bez liku. Do wyboru mamy więc:

Kino– raczej najświeższych premier nie zobaczycie ale miłośnicy srebrnego ekranu nie będą

Teatr– jak powyżej. Zamachowski ani Janda raczej na scenę nie wkroczą, co najwyżej jakiś niedoceniony absolwent szkoły teatralnej, ale w przypadku znudzenia rejsem zawsze jest to jakaś alternatywa

Comedy club– rozrywka, której trzeba doświadczyć. Słuchacie showmana lub stand-up’era, który mówi szybko, niezrozumiale i z akcentem ze środkowych stanów, z którym nie jesteście osłuchani. Ostatecznie wychodzi na to, że nic nie rozumiecie i śmiejecie się z jego dowcipów tylko wtedy gdy cała sala wybucha śmiechem. Jak już uda wam się zrozumieć cały dowcip od początku do końca to okazuje się, że jest tak beznadziejny, że aż strach się śmiać. No cóż… najlepsi standuperzy mają pewnie lepsze propozycje niż występy na statkach;)

Siłownia i zajęcia sportowe- siłownia jak to siłownia, w fotel Was nie wbije, ale już otwarta bieżnia na samym czubku statku i owszem! Biegając w kółko widzisz tylko bezkres oceanu z każdej strony. Wrażenie jest niesamowite. W takich okolicznościach przyrody nawet sportowe lenie nabierają ochoty na aktywność fizyczną.

Spa. Fryzjer, kosmetyczna i inne bajery na które szkoda czasu mając tyle innych atrakcji

Sala zabaw dla dzieci– jadąc z dziećmi, zostawiacie je tutaj i możecie spokojnie korzystać z reszty rozrywek… tych dla dorosłych, jak na przykład:

Kasyno– ruletka, poker, black jack- fani takich zabaw mogą wsiąknąć na kilka godzin. Zapobiegawczo lepiej trzymać się z daleka.

Salon gier– miejsce głównie dla dużych chłopców, gdzie mogą zatracić się bez reszty grając w wyścigi lub inne symulacj

Mini golf– dla fanów golfa;)

Sklepy– bezcłowe oczywiście jako, że jesteśmy na morzu. Ale wcale nie oznacza to, że zrobicie tutaj biznes życia, gdyż do najtańszych nie należą. Chcąc kupić alkohol, oczywiście nic nie stanie Wam na przeszkodzie, z tym jednak zastrzeżeniem, że wydany Wam zostanie dopiero gdy będziecie opuszczać pokład po zakończonych wakacjach

Galeria obrazów– nie ma to jak wybrać się na wakacje i wrócić z nich z obrazem. Każdy ma prawo mieć swoje zboczenia- jeden wraca z Turcji z dywanem pod pachą, to drugi może wrócić z rejsu do Meksyku z obrazem. Bogatemu nikt nie zabroni.

Piano bar i karaoke– tutaj lepiej nie wchodzić jeśli nie chce się wylądować na scenie i być zmuszonym do śpiewania;)

Kluby i bary– jak to w klubach, ludzie ze sobą zagadują, a gdy tylko usłyszą, że jesteście z Polski, to od razu oczy im zaczynaja świecić, gdyż pragną napić się z wami wódki. Ale nie z nami te numery.

Basen i wszystko co na zewnątrz, to chyba jednak najlepsze atrakcje. Bo co jak co, ale leżenie na leżaku brzuchem do góry i spokojne obserwowanie wzburzonych fal, to jednak główny atut takich beztroskich wakacji.

6. Pobudka z takim widokiem

jaką kajutę wybrać na statku wycieczkowym, jaka kajuta najlepsza,Wyobraźcie sobie, że budzą Was pierwsze promienie porannego słońca a pierwszy widok jaki ukazuje się Waszym oczom to bezkres błękitnego oceanu? No właśnie…

Trzeba tylko pamiętać, żeby wybrać odpowiednią kajutę. Do wyboru mamy trzy klasy pokoi:

– wersje budżetowe, czyli kajuty znajdujące się wewnątrz statku, przez co nieposiadające okien!

– wersje standardowe, które wyróżnia obecność okna;)

– kajuty premium, posiadające nawet balkony.

Zazwyczaj wychodzę z założenia, że wydawanie dużych pieniędzy na noclegi nie ma sensu bo i tak w pokoju spędza się mało czasu, ale w tym wypadku nie mogłam sobie podarować tej odrobiny luksusu w postaci okna;) Wam też bym polecała wersję z oknem, gdyż po pierwsze: jest to niewielka dopłata rzędu 50 do 100 dolarów za cały rejs, a po drugie: wróć do początku akapitu.

7. Chill (z) pełną gębą

rejs statkiem w usa, rejs po karaibach, wakacje na statkuNie oszukujmy się, wakacje to nie tylko zwiedzanie (choć w głównej mierze tak!) ale też odpoczynek na leżaku, kolorowe drinki z palemką i malowanie paznokci;) To także tępe patrzenie w siną dal, bez wyrzutów sumienia, że coś powinniście zrobić i o czymś pamiętać. Możecie się w końcu wyluzować i nikt nie będzie miał o nic pretensji.

Na takich wakacjach stajemy w obliczu wielu trudnych decyzji:

– czy wejść do basenu czy też poleżeć jeszcze trochę na leżaku?
– czy zjeść kolejną porcję pizzy czy może lepiej sushi, a może jednak loda?
– a właściwie to czy chce nam się jeść skoro przed godziną było śniadanie?
– czy wypić drinka czy poczekać jeszcze chwilę, żeby chociaż minęło południe?
– a jutro to lepiej pójść na wycieczkę czy poleżeć na plaży?

Do tego dochodzą poważne problemy: brzuch rośnie (rozwiązaniem jest zazwyczaj zjedzenie „jeszcze ostatniego” ciastka), skóra zaraz zejdzie (warto przesunąć leżak na słońce bo zaraz zrobi się cień), brzuch dalej rośnie… i tak dalej i tak dalej….

Przemyślcie, czy to aby na wasze nerwy?

8. Odrobina luksusu dla każdego

Rejsy o jakich mowa kojarzą się często głównie z rozrywką dla najbogatszych tego świata. Owszem… tak było w czasach Titanica. Obecnie kilkudniowy rejs luksusowym statkiem, to koszt rzędu 300-400 dolarów. Przestał więc być już postrzegany jako rozrywka dla elit bo prawie każdy Amerykanin może sobie na niego pozwolić. W cenie zawarte jest całodobowe wyżywienie, noclegi, masa rozrywek oraz transport pomiędzy ciekawymi miejscami, do których i tak trzeba by się jakoś dostać . Suma summarum podczas takiego rejsu wydacie mniej, niż byście wydali sami sobie organizując zwiedzanie, noclegi, wynajem samochodu czy innego środka transportu. I przede wszystkim jedzenia, które w Stanach najtańsze nie jest.

Nie oszukujmy się- 350 dolarów to cena jak za wakacje w Grecji, na które są zmuszeni jeździć ubożsi Polacy, których nie stać na urlop nad Bałtykiem;p Tak samo takie rejsy traktują Amerykanie.

Zaraz ktoś będzie krzyczał, że do Stanów jeszcze trzeba się jakoś dostać i ciężko będzie nie przyznać mu racji. To prawda, no ale przecież większość z Was i tak, prędzej czy później, wyruszy na podbój Ameryki, czyż nie? Myślę sobie, że skoro czytacie moje wywody z podróży, to znaczy, że kochacie je tak samo jak ja! Wniosek-> Stany na pewno są na Waszej check-liście;) Kiedy więc już tu będziecie, koniecznie wygospodarujcie kilka dni na rejs do Meksyku lub na Karaiby, bo to naprawdę niezapomniana przygoda.

9. De gustibus non disputandum est

Dobra, ale nagadałam się tyle o tych luksusach, że chyba sprowadzę Was trochę na ziemię, żeby mnie potem nikt nie posądził o zły gust. Kwestia pojęcia „luksus” jest bowiem dość dyskusyjna. Bo czy kicz może być luksusowy? Posłużę się jednym w moich ulubionych cytatów: „Marian, tutaj jest jakby luksusowo”- z naciskiem na „jakby”! Oczywiście eleganckie bale, odźwierni witający Was na czerwonym dywanie niczym Królową Angielską, obsługa zachowująca się jak służba we dworze (co jest swoją drogą mocno krępujące) to nieodzownie synonimy luksusu. Chodzi mi bardziej o kwestie poczucia estetyki we wnętrzach- wszechobecne złocenia, kryształowe kandelabry, witraże w połączeniu z lakierowanym drewnem, skórami, dywanami i obrazami i wszystkim innym, byle tylko było „drogie”, niezależnie od tego czy pasuje czy nie. Pozostawiam to Waszej wyobraźni.

Wszystko jest w takim, a nie innym stylu nie przypadkowo- Amerykanie wprost lubują się w podobnych klimatach. Tym bardziej, że gośćmi takich rejsów nie są biznesmeni z Wall Street, (choć jeden się nawet trafił;), a raczej pochodząca ze środkowych stanów, Amerykańska klasa średnia. Są to Ci bardziej typowi Amerykanie, w stylu Ala i Peggy Bundych, sporo różnicy się od wylansowanych mieszkańców Nowego Jorku, Miami czy LA. O tym, że jest to dość specyficzne, ale i zabawne towarzystwo, świadczy także forma spędzania przez nich czasu oraz niektóre rozrywki. Pora więc aby przybliżyć Wam jedną z nich, a mianowicie ideę Elegant Night’s.

10. Elegant Night

Jadąc na wakacje raczej nie zabieramy ze sobą sukni balowych i eleganckich szpilek. A błąd!;) Bo skoro zabawa ma być luksusowa to trzeba także wyglądać jak milion dolarów.

W ciągu dnia, a i owszem, casual’owe stroje są jak najbardziej mile widziane, ale kiedy nadchodzi czas kolacji oto jest chwila by się pokazać! Dlatego też po zmroku, na statku zaczyna się rewia mody. Co więcej jest to rewia mody weselnej. Dodam jeszcze, że chodzi raczej o wesela organizowane w remizie w Radomiu a nie w Mediolanie czy Paryżu. Tak więc, Panowie występują w garniturach, bądź w gorszym wypadku nawet i we frakach. Panie natomiast całkowicie puszczają wodze fantazji. Wymienię wam dwa hity które całkowicie zobrazują sytuację. Moją faworytką była liliowa jedwabna, drapowana, obcisła suknia, podkreślająca pełne kształty Pani ważącej na oko jakieś 150 kilo. Drugim hitem była suknia z kołem! a’la Kopciuszek na balu. Choć nikogo nie oceniam, to przyznaję, że lekki uśmiech pojawiał mi się w kącikach ust na ich widok.

No ale, ten się śmieje kto się śmieje. Fakt jest taki, że to my, a nie oni, nie pasowałyśmy do obrazka. Kompletnie nieprzygotowane miałyśmy w walizce tylko plażowe japonki, sandałki i baleriny a najelegantszym strojem w moim przypadku była bawełniana sukienka z Zary z serii Basic. Jej elegancja polegała głownie na tym, że miała kolor czarny. U Asi była to natomiast czarna bluzka i jeansowa spódniczka- odzienie równie luksusowe jak moje.

Ale kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy na wakacjach? Dlatego warto czytać blogi, bo można się uczyć na błędach innych ;D

11. Profesjonalna fotografia studyjna

Temu fenomenowi muszę poświęcić osobny punkt. Pamiętacie zdjęcia z przedszkola? Pan fotograf przyjeżdżał z kilkoma kiczowatymi tłami i akcesoriami typu dmuchana piłka, duży pluszowy miś i tym podobne, a następnie ustawiał was z nienaturalnej pozycji i kazał się uśmiechać? Jeśli myśleliście, że takie czasy minęły bezpowrotnie to nic bardziej mylnego. Amerykanie wprost kochają takie pamiątki. Na statku, gdzie się nie ruszyć, stoją fotografowie i cykają chętnym fotki w przeróżnych, niesamowitych sceneriach: a to na tle średniowiecznego, spowitego we mgle zamku, a to na tle schodów jak na balu u Kopciuszka, a to przy greckiej kolumience z czerwoną różą w dłoni. Aaa…. byłabym zapomniała o zdjęciu na tle wydrukowanego oceanu- wody przecież taki deficyt, że bez tła ani rusz!

I co najbardziej niewiarygodne z tego wszystkiego: ludzie naprawdę to potem kupują! Co więcej przyjemność ta kosztuje 10 dolców. Cierpiący na brak gustu i nadmiar gotówki mogą więc sobie poużywać a robią to bardzo chętnie.

12. Przekrój społeczeństwa amerykańskiego

To mój ulubiony punkt więc zostawiłam go sobie na koniec.

Wcale nie jest tak, ze będąc na zorganizowanych wakacjach nie poznasz ludzi, ich zwyczajów, i ducha danego kraju. Poznasz, i to od podszewki! (Oczywiście pomijając autokarowe objazdówki z grupa swoich rodaków, gdzie cały wyjazd polega na wsiadaniu i wysiadaniu z autokaru.)

Tak jak mówiłam wcześniej, na rejsach spotkać można mieszkańców wszystkich chyba stanów. Podczas wyprawy poznać więc można mnóstwo różnych, bardziej lub mniej charakterystycznych osób.

Amerykanie z internetowych memów, czyli grubasy o dziwnych kształtach. Przechodząc koło nich w restauracji, zastanawiacie się ile są jeszcze w stanie pomieścić. Najczęściej chodzą ubrani w wyprane, rozciągnięte t-shirt’y. Ale daj im bóg jeśli w ogóle chodzą. Zdarzają się bowiem i przypadki osób poruszających się na wózkach- na początku odczuwacie współczucie, które znika w momencie, kiedy nagle się podnoszą i biegną do baru, aby przypadkiem ktoś nie zabrał im jedzenia sprzed nosa. A do tej pory naprawdę żyłam w nieświadomości, sądząc naiwnie, że takie rzeczy to tylko na memach w internecie;)

Ale dość o grubasach. Poza nimi, spotkać można także wyluzowanych murzynów, zupełnie jakby wyjętych z filmów z Alim G i Ace Cubem, a także wymachujące tyłeczkami, niczym Beyoncé, dziewczyny, które z uśmiechem na ustach nauczą was, jak należy fachowo kręcić tylną częścią ciała;) Nam niestety trochę do nich brakowało, ale teoria zawsze pozostanie 🙂

Nas nie ominął też podryw przy barze, przez Jamajczyków ze złotymi kajdanami i złotymi zębami, typ a’la 50 cent. Angielski jamajski mocno różni się od angielskiego amerykańskiego, co trochę utrudniło nam nawiązanie nici porozumienia:) Tym bardziej, że typ ze złotym kajdanem to zazwyczaj jednocześnie typ z plikiem dolarów i złotą kartą kredytową, który myśli, że laski na ten widok gubią majtki. Nie inaczej było i w tym wypadku.

Poza tym zawsze spotkacie Polaków. Najczęściej będą to emigranci, którzy od wielu lat żyją w USA. My spotkałyśmy np. dwóch księży, którzy chcieli nas zaprosić na prywatną msze w ich kajucie ;p Nie skorzystałyśmy, jako że jesteśmy mało pobożne;) Również wsród obsługi jest wielu naszych rodaków. Na przykład barman, który serwował wymyślne drinki i osoba odpowiedzialna za pomoc gościom. Zatrudnienie na statku to jeden z fajniejszych sposobów na pracę dla miłośników podróży.

„Key Largo, Montego baby why don’t we go?”

Nie wiem czy byłam wystarczajaco przekonująca aby w waszej głowie narodziło się marzenie o odbyciu takiej podróży ale mimo wszystko polecam przynajmniej raz w życiu, spróbować tej formy wakacji. Choćby po to, by przekonać się na czym cała ta zabawa polega i czy jest to rozrywka dla nas.

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego zrobiłyśmy tak mało zdjęć podczas rejsu. Chyba za bardzo nas pochłonął;) Zabawa była tak przednia, że aż mnie naszła myśl, żeby to powtórzyć!

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply