Niemcy

Spacerem po Frankfurcie

17 lipca 2016

imageJej co to za wspaniałe uczucie pojechać do Europy po 2 miesiącach spędzonych tak daleko od domu na obcym kontynencie. Dwa miesiące to niby nie aż tak dużo, ale mi najzupełniej wystarczyło, żeby docenić Europę, która wydawała mi się taka mało egzotyczna i zwyczajna. A ile ją trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto ją stracił;)

Mickiewicz wiedział co mówi

imageTak więc po dwóch miesiącach jak odetchnęłam europejskim powietrzem, to mało nie padłam z zachwytu, jakie to cudownie uczucie. W dodatku Niemcy są tak blisko, że czułam się prawie jak w domu. Doceniłam Europejską architekturę, zieleń na ulicach, wspaniałą pogodę, niebieskie niebo (w Dubaju niebo jest szare), to, że można sobie spokojnie pospacerować chodnikami i nie rozpuścić się przy tym. I przede wszystkim, każdy mijany budynek jest piękny, a nie są to tylko betonowe kloce. Mam wrażenie, że w Dubaju są 4 plany budynków i wszystkie są takie same.

Mimo, że zaczęłam latać trzy tygodnie temu, to miałam szczęście być we Frankfurcie już dwa razy. Za pierwszym razem zwiedzałam z kolegą, który razem ze mną dołączył w tym samym czasie do Emirates i był to jego pierwszy w życiu pobyt w Europie, więc był rządny zobaczenia jak najwięcej, z czego byłam bardzo rada, bo lubię dużo chodzić. A za drugim razem spotkałam się z moją przyjaciółką z podstawówki, Kasią, która mieszka pod Frankfurtem i we dwie też spędziłyśmy cały dzień na nogach z przerwami na jedzenie i picie. Czyli to co kocham najbardziej.

Po pierwszym locie byłam tak wygłodniała europejskiego jedzenia, że jak się rzuciłam na śniadanie, to potem do wieczora nic nie potrzebowałam;) Tęskniłam za szynką, żółtym serem, świeżym pieczywem. Ale podobno nie ja jedyna, rozmawiając z ludźmi podobno każdy, kto przyjechał do Dubaju z Europy przeżywa to samo po pierwszym locie. Jedna Białorusinka powiedziała mi, że na pierwszym locie do Europy miała łzy w oczach ze szczęścia;)

Wystarczy pójść przed siebie….imageDobra, zaczynamy spacer. Nie sądziłam, że Niemcy są aż tak fajnym krajem. Po odwiedzeniu od początku tego roku Berlina i teraz Frankfurtu bardzo chętnie piszę się na wizyty w pozostałych niemieckich destynacjach Emirates.

Emirates dba o to, żeby było nam wygodnie więc mamy hotel praktycznie w centrum miasta. Stąd też wyruszamy, a ja nie mogę się przestać rozglądać dookoła na ulice, drzewa i budynki, nowe w połączeniu ze starym. Powyższe zdjęcie, żadne niezwykłe, ale oddaje wszystkie moje uczucia z tamtej chwili. Jest tu wszystko czego mi brakowało. Tak było za pierwszą wizytą i tak samo było wczoraj. Wystarczy po prostu pójść przed siebie i samo docieranie do głównych punktów na mapie już daje masę przyjemności.

Stara OperaimageNajpierw mijamy budynek Starej Opery (nowa będzie kawałek dalej na placu Willego Brandta), a ja cieszę się jak dziecko. Jest piękny, ale nie jesteśmy przecież aż tacy ambitni, żeby wchodzić do środka;) Poza tym szukamy lodów więc, rozumie się samo przez się, nie mamy czasu na inne rzeczy.imageGroße bockenheimer straße

To główny deptak handlowy, który przechodzi w Biebergasse, czyli aleję Biebera. Pomnika Justina tutaj nie ma, ale za to jest wielka dziura w jednym z budynków. Nie mam pojęcia co twórca miał na myśli. Ale wygląda ciekawie. Oto ona:

imageGroße bockenheimer to ulica tylko dla pieszych, ruch samochodowy zamknięty i dobrze. Można sobie usiąść w jednej z wielu kawiarni lub restauracji i po prostu patrzeć przed siebie. Taka nasza Chmielna jeśli miałabym do czegoś porównywać.

Widok z góryimageIdąc dalej i skręcając w prawo w Hasengasse docieramy do wieży widokowej. Warto zapłacić całe 3 euro i pokonać 328 schodów, zziajawszy się przy tym, żeby naszym oczom ukazał się taki oto, miły widok miasta z lotu ptaka. Wieża nie jest jakaś niesamowicie wysoka więc też widok nie równa się z widokiem z Empire State Building ale uczucie, że wdrapało się na 328 schodów trochę niweluje wyrzuty sumienia spowodowane konsumpcją w dużych ilościach wszystkiego co niezdrowe w co drugim mijanym lokalu gastronomicznym. Zabudowa Frankfurtu jest niska a wystające gdzieniegdzie wieżowce bardzo ciekawie wyglądają.

Römerberg
imageZ wieży widokowej tylko kilka kroków do Römerberg czyli głównego punktu programu. Ratusz, jak i duża część miasta ucierpiały w czasie wojny, ale zostały odwzorowane toczka w toczkę po jej zakończeniu. To miejsce z pocztówek, magnesów i kubków. image imageJest tu sporo knajp, ale ja nie ryzykuje jedzenia w miejscach, gdzie jest największy spend turystów, więc nie mam nic do powiedzenia w tej kwestii;)

Stare miastoimagePo sesji na Römerberg następuje ewakuacja i można już na spokojnie, bez myśli że coś przegapimy, pochodzić sobie uliczkami starego miasta i w pełni cieszyć się w widoków jakie zafundowali nam architekci, popatrzeć  na kamienice, pozaglądać w wirtyny. Z co drugiej będą na was patrzeć drewniane żołnierzyki;)

imageW niektórych miejscach Frankfurt wygląda jak miasteczko z bajki, jak np. na zdjęciu powyżej.imageimageSpacer nad rzekąimageBrzeg Menu jest fajnie zagospodarowany, przypomina mi trochę Wisłę w Krakowie. imageMożna, podążając naszym tropem, sobie tutaj trochę pospacerować…

image…przy okazji zahaczając o knajpkę na rzece i tam zrobić sobie przerwę na zimne piwo.imageA następnie przekroczyć most dla pieszych Eiserner Steg , jeden z serii mostów z kłódkami…image…i już po drugiej stronie, mijając Muzeum Rzemiosła Artystycznego, osaczonego przez małpy w nieco dziwnych pozach, udać się do dzielnicy Sachsenhausen.imageSachsenhausenimageSachsenhausen to najstarsza dzielnica miasta z mniej więcej XII wieku. No i trochę wstyd, ale nie zdążyłyśmy już jej za bardzo obejść, co oznacza, że wpis zostanie uzupełniony przy kolejnej wizycie. Trafiłyśmy tylko na budkę z piwem, w dodatku już zamkniętą.

MainhattanimagePo powrocie zza rzeki wychodzimy na wysokości placu Willego Brandta i tutaj zaczyna się biznesowo-finansowa część miasta zwana potocznie Mainhattanem. Mijamy nowy budynek opery i stary budynek Europejskiego Banku Centralnego z plastikowym “pomnikiem” Euro;)imageA dalej same wieżowce, o różnych ciekawych kształtach.imageAlbo pan robotnik z młotkiem, który kuje żelazo póki gorące.imageNo i chyba w sumie tyle, co mam dziś do powiedzenia. Lubię Frankfurt i będę uzupełniać jeszcze informacje o rzeczach wartych zobaczenia. Kiedyś ten wpis się rozrośnie. Kto z Was był we Frankfurcie i może mi coś polecić na przyszłość?;)