Azja, Tajlandia

Bangkok- smak orientu

17 października 2015

IMG_0020 - wersja 2Jedno z bardziej niesamowitych miast świata z 5 różnych perspektyw.

Większość turystów, podróż do Tajlandii rozpoczyna w Bangkoku. A skoro tak, to i pisanie o Tajlandii należy tutaj zacząć.

Stolica Tajladnii ma w sobie coś dziwnego. Z jednej strony przyciąga, z drugiej odpycha. Ciężko wyobrazić sobie podróż do Tajlandii z pominięciem Bangkoku, jednak kiedy już tam się jest, pragnie się jak najszybciej uciec na jedną z rajskich plaż, by odpocząć od hałasu, zgiełku, gorąca i lepkiego powietrza. Prawda jest taka, że to miasto męczy. Jest jedyne w swoim rodzaju, wielkie, ciekawe, różnorodne, kolorowe ale jednak potrafi człowieka po prostu zmęczyć. Przede wszystkim jednak, Bangkok to miasto, którego doświadcza się wszystkimi zmysłami.

1. Wzrok

W tym mieście panuje niesamowity koloryt. Zupełnie inaczej wygląda w nocy, a inaczej za dnia. Inaczej w dzielnicy turystyczno-historycznej a inaczej w mieszkalnej i biznesowej. Weźmy pod lupę główną ulicę Bangkoku- Khao-San Road. Za dnia jest to chyba najbrzydsza ulica świata. Wygląda jak trochę szersza alejka Jarmarku Europa, czyli dawnego warszawskiego Stadionu Dziesięciolecia. Można tu nabyć ubrania z rozstawionych na środku straganów, zjeść czego dusza zapragnie z objazdowych garkuchni, bądź napić się piwa lub drinka w jednej z wielu restauracji, które w Europie nie zyskały by nawet statusu baru.Na ulicy jest niezły syf, leży mnóstwo śmieci, a są to głównie pozostałości po tym co się tutaj działo poprzedniej nocy. No i właśnie…

IMG_9061

W porównaniu z tym, co się tutaj dzieje w nocy, można powiedzieć, że za dnia, ulica ta jest w stanie letargu. A nocą dzieje się wszystko: poza wspomnianymi już ubraniami, garkuchniami i knajpami, można wstąpić do jednego z nocnych klubów, potańczyć na środku ulicy, udać się na ping-pong show, zjeść skorpiona albo karalucha bądź też kupić gaz rozweselający. Wszędzie świecą kolorowe neony, a ludzi wszystkich nacji jest tak dużo, że wydaje się jakby cały Bangkok spotkał się w jednym miejscu. Ciężko jest oddać tę atmosferę słowami. W przyszłości zacznę kręcić więcej filmików.

2. Słuch

Będąc na nocnym Khaosan Road mogę bezpośrednio przejść do zmysłu słuchu. Chociaż akurat nocą, to słuch można tutaj co najwyżej stracić. Dźwięki muzyki, klaksonów taksówek, przekrzykujących się handlarzy i turystów łączą się w coś, co ciężko opisać słowami. Istna kakofonia.

Ale cóż… Bangkok generalnie jest potwornie głośnym miastem, nie tylko nocą na Khaosan Road. Generalnie trzeba się przyzwyczaić do tego, że wszyscy na ulicach krzyczą, słychać klaksony samochodów, jadące rozklekotane tuk-tuki bądź nawołujących o klientów handlarzy. Jak nie handlarze, to tuk-tukarze i taksówkarze i tak w kółko. Sama jazda tuk-tukiem też dostarcza mocnych wrażeń dla ucha. Rozchybotana maszyna wydaje dźwięki przy każdej nierównej powierzchni, a pęd powietrza w uszach i wszechobecne trąbienie dopełniają resztę. Absolutnie jednak nie pomyślcie, że narzekam- kocham wszyskie miasta w których się dużo dzieje, więc dla mnie to tylko na plus.

3. Węch

IMG_9049No i tutaj wszystko zależy od punktu siedzenia. Kiedy przechodzi się obok ulicznych garkuchni, bądź wchodzi do byle jakiej knajpy, czuć unoszące się zapachy przypraw, curry, imbiru, galangalów, kafirów, kokosów, owoców i innych pyszności.

Nie ma co jednak ukrywać, że istnieją tu także miejsca, które nie pachną fiołkami. Jak choćby takie małe, boczne uliczki odchodzące bezpośrednio od Khaosan. Na jednej z nich zrobiłyśmy sobie artystyczną fotkę pierwszego dnia zaraz po przyjeździe (nie pytajcie więc, dlaczego mamy na sobie długie spodnie;). Zresztą, im bardziej oddalicie się od turystycznych szlaków tym takich miejsc jest więcej.

4. DotykIMG_1041

Jeżeli ktoś lubi wziąć rano prysznic, wypachnić się i świeżym wyjść do ludzi, w Bangkoku może o takiej ekstrawagancji zapomnieć. Tutaj ile czasu by człowiek nie spędził pod prysznicem i tak po opuszczeniu klimatyzowanego pokoju hotelowego i wyjściu na ulicę jest się z powrotem brudnym, klejącym, spoconym i lepkim. I co najciekawsze po 24 godzinach zupełnie przestaje to człowiekowi przeszkadzać. Szybko dochodzi się do dziecinnego wniosku: po co się myć skoro zaraz i tak będzie się brudnym?;)

Co więcej: część ciała, której należy się wręcz specjalne traktowanie to stopy. Do przykładów specjalnego traktowania należy, na przykład, kładzenie ich na siedzeniach w środkach transportu. Tam, gdzie przed chwilą leżały brudne stopy jakiegoś Taja, tam zaraz możesz siedzieć Ty. Takie to szczęście miała moja Kasia, kiedy to wracając pociągiem z pobliskiej miejscowości Ayutthaya, pani Tajka położyła jej na siedzeniu swoje stopy. Nie ukrywam, że udzieliła nam się wtedy głupawka, ale z racji tego, że w takich sytuacjach można śmiać się albo płakać, to wybrałyśmy to pierwsze.

5. Smak

Bezpośrednio po relacji z pociągu powinnam opisać raczej niesmak. Ale, że to już ostatni zmysł, nie mam więc innego wyjścia, jak umieścić dwa słowa w tym miejscu. A w sumie, zdjęcia powiedzą więcej niż tysiąc słów.Tajska kuchnia, jak już wiecie, należy do moich ulubionych. Mimo spędzonych w tym kraju dwóch i pół tygodnia, ani przez chwilę nie czułam przesytu tajskiego jedzenia. Jeżeli do tej pory nie znaleźliście powodu aby odwiedzić to niesamowite miasto to uliczne garkuchnie powinny powinny stać się ostatecznym powodem aby tu przyjechać. O tym, co dobrego na Was czeka, możecie przeczutać tutaj.

No to do zobaczenia, do usłyszenia i smacznego!