Azja, Tajlandia

Tajlandia dla początkujących

14 października 2015

IMG_9517Obiecałam zabierać Was w różne, ciekawe miejsca na świecie, tak więc zaczynamy od podróży do egzotycznej Tajlandii. Za oknem robi się coraz zimniej, w związku z czym gorące, tajskie klimaty powinny być jak znalazł.

Tajlandia to z jednej strony kraj egzotyczny, z drugiej jednak, coraz bardziej dostępny dla przeciętnego zjadacza chleba.

Jest kierunkiem idealnym dla początkującego podróżnika, który zdążył się już rozkochać w podróżowaniu na własną rękę, ale chciałby zakosztować czegoś więcej niż spokojnego zwiedzania Europy. Jest tu bardzo bezpiecznie, mieszkańcy są przyjaźnie nastawieni do turystów i zawsze chętnie służą pomocą. Znają język angielski i bez oporów się nim posługują. Żadne tropikalne choroby nie atakują. Ruch turystyczny jest świetnie zorganizowany a w dodatku jest tanio, co dodatkowo zachęca przybyszów.

Słowo wstępu

Ponieważ kraj jest naprawdę egzotyczny, to przed wyjazdem do warto się przygotować psychicznie na kilka rzeczy:

1. Po pierwsze panuje tu iście tropikalny klimat. Na zwiedzanie więc nie najlepszy. Gorąc i wilgoć zwalają z nóg. Bywa ciężko, ale nie należy się poddawać.

2. Po drugie jest taniej niż w Polsce, wiec mimo drogiego biletu lotniczego, można się zamknąć w całkiem sensownym budżecie. Jeśli się zepniecie, to zorganizujecie sobie dwutygodniowe wakacje nawet do 4 tysięcy zł i to razem z przelotem. Niektórzy twierdzą, że jeszcze mniej- ale tym nie wierzę:) No dobrze, pewnie jest to możliwe, to są jednak pewne granice przyzwoitości;) Spaniu w nieklimatyzowanym, brudnym i zgrzybiałym hostelu w Bangkoku albo w chatce, w której dodatkowymi mieszkańcami są karaluchy, mówimy stanowcze nie.

3. Higiena nie jest najmocniejszą stroną Tajów. Karaluchy, atakujące znienacka, są na to najlepszym dowodem. Nie trzeba się jednak bać- one podobno nie gryzą;) Straszą więc jedynie wyglądem. Pomimo tego, uważam jednak, że szczepienia nie są niezbędne. Sama pojechałam nie szczepiąc się i żyję, co jest dowodem na to że tragedii nie ma. Poza tym budda jest jakby mniej mściwy niż faraon i sułtan więc żadne sensacje też raczej nie grożą. Obalam też mit, że trzeba zaczynać dzień od szklanki whisky- choć wiem, że wielu chciałoby w niego nadal wierzyć;p

4. Mocną stroną jest za to kuchnia. Tu dobrze jest zapamiętać sobie jedną zależność: “najgorzej znaczy najlepiej”- oznacza to, że najlepszego jedzenia należy szukać w miejscach które wyglądają najgorzej. Takich, które w Europie omijalibyście szerokim łukiem, a Magda Gessler doznałaby zawału na miejscu, zanim jeszcze zdążyłaby czegokolwiek spróbować. Jedzenie jest jednak pyszne, a przez to, że jest jednocześnie wyjątkowo tanie, nawet krótka wizyta w Bangkoku może skutkować dodatkowymi kilogramami. W kolejnych wpisach przedstawię Wam więc kilka miejsc, które należy odwiedzić aby nie siedzieć bezczynnie i nie tyć;p

5. I w końcu po piąte, przygotujcie swoje oczy na zapierajace dech w piersiach widoki, począwszy od niesamowitych buddyjskich budowli a na niebiańskich plażach skończywszy. Woda na niektórych wyspach jest tak niebieska jak na tapecie Windowsa i to wcale nie jest Photoshop.

Przydatne informacje

No dobrze, w takim razie, poniżej kilka słów na temat tego, czego należy się spodziewać wybierając się do Tajlandii, a także jak się po niej poruszać, gdzie spać i najważniejsze… co jeść!!!

Gdzie spać

Tak jak mówiłam wcześniej- jeśli nie dysponujecie wielkim budżetem, a chcecie spędzić wakacje w raju, Tajlandia jest idealną destynacją.

1. Domki na wybrzeżu, przy samej plaży można wynająć już za 50 złotych za osobę.

2. Jeśli natomiast macie ochotę zaznać odrobiny luksusu, a przy tym nie zbankrutować, to tutaj właśnie jest to możliwe. Przy odrobinie wysiłku i poświęceniu chwili na porządne przeszukanie booking.com można znaleźć naprawdę wysokiej klasy hotele w przystępnej cenie. Nam udało się dwa razy trafić do takiego właśnie hotelu. Raz na wyspie Ko Phangan (tutaj) a raz na Ko Ngai (o tu;)). Polecam.

3. W Bangkoku najlepiej zakwaterować się przy głównej turystycznej ulicy Khaosan Road. Warto nie tylko ze względu na lokalizację, w centrum dzielnicy historycznej, skąd blisko jest do wielu atrakcji turystycznych, ale także po to, aby zaznać nocnego życia Bangkoku. A Bangkok pod tym względem nie ma sobie równych. Sama mieszkałam w hotelu Buddy Lodge na samym końcu Khaosan i mogę go z czystym sumieniem polecić. Po całym dniu zwiedzania miasta w upale i pocie czoła, nie ma nic lepszego, niż wskoczyć do basenu z chłodną wodą. Dlatego niezależnie od tego jaki hotel i gdzie zarezerwujecie, pamiętajcie żeby upewnić się, że jest tam basen;)

Co zjeść

Jest naprawdę mnóstwo powodów, dla których warto odwiedzić Tajlandie, ale aboslutnie najważniejszym, a szczególnie dla kogoś kto żyje, żeby jeść, a nie je, żeby żyć, jest Tajska kuchnia.

Bo nie ma lepszej kuchni niż tajska. Nawet włoskie jedzenie może się przy tajskim schować. A pozycje obowiązkowe podczas pobytu w Tajlandii to:

1. Pad thai

Najlepszego Padthaia zjecie oczywiście nie gdzie indziej, niż w ulicznej garkuchni na środku Khaosan. Szukajcie takich straganów, które w Polsce dawno już byłyby zamknięte przez sanepid:) Im gorzej wygląda kuchnia tym lepiej smakuje. Naprawdę nie wiem na czym polega ten fenomen. Porcja dla drwala będzie was kosztowała całe 5 złotych.

2. Green Curry

Im ostrzejsze tym lepsze. W całej Tajladnii podają to danie z tysiącem różnych dodatków. Raz są to figi czy małe kukurydze innym razem cukinia, grzyby, bakłażan. Wrzucają wszystkie warzywa które akurat mają pod ręką a wszystko smakuje niebiańsko. Wymiennie z green curry polecam red curry. Któreś z nich jest podobno bardziej ostre od drugiego. Podobno- bo ja osobiście żadnej różnicy w ostrości nie czuję, a jedyne co zauważyłam to różnica w smaku. W każdym razie jedna wersja, nie odbiega od drugiej i obie są obowiązkowe.

Zwróćcie uwagę na tę elegancką ceratę na stole. Tak wygląda większość restauracji w Bangkoku. Ale powiem Wam, że jak mam jeść takie rzeczy, to nie przeszkadza mi nawet słaby wystrój knajpy.

3. Kurczak na tysiąc sposobówIMG_1397

Niby zwykły kurczak z warzywami, a jednak smakuje zupełnie inaczej niż w polskiej wersji. Nie wiem jak oni to robią, ale czym by nie przyprawili, czego nie dodali i jak nie połączyli składników, zawsze można odpłynąć przy konsumpcji. Mając przed sobą menu tylko w wersji tajskiej, możecie spokojnie strzelać na oślep, a i tak zawsze dobrze traficie. Ja np. zupełnie nie pamiętam jak się nazywa potrawa ze zdjęcia, ale i tak Wam polecam;)

4. Mango Sticky RiceGotowany na parze ryż z mlekiem kokosowym i mango. Brzmi niepozornie, ale jak się raz spróbuje, to ciężko później sobie odmówić kolejnej porcji przyjemności.

5. Spring rollsyCoś a’la mini naleśniki z farszem z warzyw i makaronu ryżowego. Są wysmażone i chrupiące, a podawane są ze słodkim sosem chilli. Kosztują 1 do 2 złotych za sztukę (zależy od miejsca) a smakują wprost wybornie. Można je dostać na takich oto obwoźnych stoiskach lub na bazarach.

6. Owocowe koktajleWyciskane, soczyste, słodkie i świeże owoce sprawiają, że ślinianki zaczynają pracować;) Arbuz, ananas, mango, banan… wszystko pyszne, orzeźwiające i prawie za darmo.

Transport

Transport po kraju jest wyjątkowo tani i łatwy do ogarnięcia nawet dla nieogarniętych;) W Tajlandii jest tak dużo turystów, że lokalny transport jest zorganizowany prawie jak pod nich.

1. Tuk-tukZaczynijmy od Bangkoku. Tutaj podstawowym środkiem lokomocji dla turysty jest tuk-tuk. Trzeba, ale to po prostu trzeba, zakosztować przejażdzki tym nieszczególnie dla nas popularnym środkiem transportu. Miejscowi kierowcy jeżdżą jak szaleńcy, trąbią, radio dudni na cały regulator, a jak nie dudni to kierowca zabawia rozmową krzycząc na cały głos, a dodatkowo pęd powietrza szumi w uszach. Niektóre tuk tuki mają dość chybotliwą konstrukcje, co sprawia, że jadąc po nierównym podłożu odnosi się wrażenie jakby miały się zaraz rozpaść;) Ale bez obawy- to tylko wrażenia i nikomu krzywda nie grozi;) Moje rady odnośnie dogadywania się z kierowcami tuk-tuków znajdziecie tutaj.

2. TaksówkiPopularne wśród turystów są też taksówki. Nie są wiele droższe od tuktuków, za to bardziej komfortowe. Trzeba tylko uważać, żeby nas nie przewiała klima, bo panowie kierowcy lubią się chłodzić.

Ceny jednego i drugiego zależą od bardzo wielu czynników. Po pierwsze od tego jak dobrzy i zdecydowani jesteście w negocjacjach. Warto używać argumentu, że wiecie od obsługi waszego hotelu ile powinien kosztować dany kurs. To uświadomi kierowcom, że znacie ceny i nie dacie się oszukać. Najczęściej działa od razu i kierowcy godzą się na zaproponowaną przez Was cenę, o ile jest ona rzeczywiście nie przesadzona. Ewentualnie podniosą ją o kilka złotych, żeby zachować twarz nieugiętego negocjatora;) Tak jak mówiłam, nie można przesadzać. Ceny taksówek są niższe niż w Polsce ale nie ma co liczyć na daleki kurs za 10 złotych.

Jedna cena zawsze jest stała i jest to kurs z lotniska do centrum miasta. Kosztuje on zawsze 500 bathów i obejmuje opłatę lotniskową, kurs i opłaty za autostrady. Można znegocjować do 400 BHT ale to niestety wszystko.

3. PociągiFlickrPo taksówkach i tuk-tukach, które ułatwiają transport po mieście czas przejść do pociągów. Wszystkie rozkłady znajdziecie np na tej stronie xxx. Bilety są tanie, bardzo tanie albo śmiesznie tanie. Zależnie od tego czy wybierzecie podróż pierwszą, drugą czy trzecią klasą. Druga jest na tyle komfortowa, że podróż jest przyjemna. Jeśli chodzi o trzecią, to mimo niewygód jakie oferuje, trzeba ale to po prostu trzeba, jej zakosztować.  Po to aby zobaczyć tajski transport w wersji lokalnej. W trzeciej klasie macie marną szansę spotkać jakiegokolwiek turystę, natomiast zobaczycie w jakich warunkach podróżują lokalni. Zmęczycie się, zagotujecie i upocicie ale po wszystkim potraktujecie to jako ciekawą przygodę. Nie próbujcie tego jednak na dalekich trasach. Do 100 kilometrów i nie dalej;)

4. BusyJeśli chodzi o transport po kraju to polecam busy. Są klimatyzowane, nowoczesne i zawsze zatrzymują się w miejscach dogodnych do przesiadek. Nie macie szans się zgubić bo kierowcy myślą za was;) Mówią wam gdzie macie się przesiąść i z kim dalej jechać.

5. SamolotyTyle jeśli chodzi o transport lądowy. Innym, zdecydowanie lepszym sposobem na pokonywanie dużych odległości jest samolot. Nie wiedzieć czemu ale w Azji transport powietrzny jest zdecydowanie tańszy niż w innych częściach świata. Bilety dostępne są już od 50 złotych. A w przypadku promocji nawet i za 5. Polecam airasia.comlionthai.comnokair.com. Ci ostatni mają piękną flotę- samoloty są pomalowane tak, żeby przypominały ptaszki. Nie muszę dodawać, że mi sprawiło to olbrzymią radość;)

6. Promy, łodzie i łódkilodkaCo zrobić, żeby przedostać się na wyspy? Do wyboru mamy prom, mniejszy prom czyli tzw. ferry i małe łódki. Chociaż z tym wyborem to bym nie przesadzała. W zależnosci od tego gdzie chcemy się przedostać taki środek transportu na nas czeka. Na duże wyspy dopływają olbrzymie promy. Na mniejsze wysepki, które nie mają portu można dopłynąć małą, typową tajską łodką, taką jak na załączonym obrazku;). Taki transport i tak najczęściej jest łączony a przesiadka z promu na łódkę odbywa się na środku morza.

O czym jeszcze warto pamiętać

Ubezpieczenie

Porcja lokalnych dragów wydzielona przez lekarza

Absolutnie obowiązkowe. Głupia wysypka, czy uczulenie na słońce, może spowodować spustoszenie w Waszej kieszeni, kiedy przyjdzie Wam zapłacić za wizytę u lekarza oraz za leki, które Wam przepisze. W większości, będą to pewnie witaminy albo jakieś placebo, ale przecież nie będziecie się kłócić, bo i tak nie wiecie co to za tajskie specyfiki. Nie muszę dodawać, że dragi, jak to dragi- tanie nie są. Wysypka, wysypką, ale pomyślcie co będzie, jak nie daj boże, złamiecie nogę albo wydarzy się inny, równie nieprzyjemny wypadek losowy? Tak więc ubezpieczenie musi być. Ja za pakiet na dwa i pół tygodnia zapłaciłam 160 zł.

Wiza

Co innego wiza. Ona nie jest konieczna, gdyż obowiązek wizowy został zniesiony dla Polaków w 2011. Chodzi tu oczywiście o turystów wybierających się do Tajlandii na wakacje, a nie do pracy, albo bóg wie jakich innych celach;) No i oczywiście tylko pod warunkiem, że wakacje te będą trwały krócej niż 30 dni. W innym wypadku musicie ubiegać się o wizę przed wyjazdem, w jednej z placówek dyplomatycznych Tajlandii w naszym kraju.

W oficjalnej aplikacji naszego MSZ na temat Królestwa Tajlandii znalazłam natomiast jedno ciekawe zastrzeżenie: “Osoby o niedbałym i nieestetycznym wyglądzie mogą nie uzyskać zgody na wjazd”:) Hmm… czyli lepiej być uczesanym i ogolonym;)

Waluta

Tajski Baht, wart 12 groszy. Na pierwszy rzut oka więc, wszystko wydaje Wam się szaleńczo drogie, bo ceny podawane są w tysiącach. Nasze kantory są słabo zaopatrzone w tajską walutę, więc trzeba kupić Dolary albo Euro.

A nóż jednak, ktoś z Waszych znajomych, o kim wiecie, że był w Tajlandii, wrócił z jakąś nadprogramową gotówką, której nie zdążył wydać i może wam odsprzedać. Dobrze jest zrobić wywiad środowiskowy, bo taka transakcja może być przydatna dla obu stron- po co komu w Polsce tajskie pieniądze, których nie może nawet sprzedać w kantorze? Dobrze jest bowiem mieć ze sobą trochę tajskich Bahtów, bo pieniądze są potrzebne od razu po wylądowaniu, choćby po to, by taksówką wydostać się w lotniska. Wiadomo jakie kursy są w kantorach na lotniskach, więc jeżeli macie możliwość kupić bahty w Polsce to najlepiej zróbcie to.

 

Tyle słowem wstępu do podróży po Tajlandii. Bardzo dużego wstępu, złożonego właściwie w większości z porad praktycznych. W kolejnych postach więcej na temat tego, co trzeba zobaczyć i jakich rozrywek zakosztować. Uwierzcie mi, że nudzić się nie będziecie.

Jeśli Wam się podobało, lub do czegoś przydało, to udostępnienie mile widziane:D ⇓